Porzucone maluchy

„Zdesperowane matki zaczęły podrzucać dzieci — nieraz zaledwie kilkumiesięczne — szpitalom w całej RPA”, donosi johannesburska gazeta Saturday Star. „Kobiety są tak przytłoczone nędzą, połączoną z bezrobociem, bezdomnością i brakiem perspektyw, że coraz częściej pod pretekstem jakiejś choroby rejestrują dzieci w szpitalach, posługując się przy tym fałszywym nazwiskiem — i już ich nie odbierają”. Część dzieci musiała spędzić w szpitalu ponad rok, gdyż nie można ich było przenieść do domów dziecka z powodu panującego tam przepełnienia. W niektórych szpitalach większość opuszczonych dzieci stanowią niemowlęta. „Mężczyźni z terenów wiejskich nawiązują [w mieście] romanse, a gdy ich młode partnerki zachodzą w ciążę, zostawiają je i wracają do rodzin na wsi. W tej sytuacji dziewczęta właściwie nie mają innego wyjścia, jak porzucić niemowlę” — wyjaśniła dr Adele Thomas, kierująca pomocą dla dzieci w Johannesburgu. Następna przyczyna problemu tkwi w niepokojach społecznych. „Sytuacja pogorszyła się zwłaszcza w ubiegłym roku, gdy nastały czasy szczególnie burzliwe i wiele ludzi musiało opuścić swe domy” — powiedział dyrektor jednego ze szpitali.

Duchowieństwo a nadużycia seksualne

Państwowa Telewizja Australijska nadała niedawno materiał dokumentalny zatytułowany „Najgorsza zdrada”. Jak poinformowano, 15 procent duchownych w Australii dopuściło się przestępstw na tle seksualnym — od napastowania dzieci po gwałt na parafiankach. W trakcie kilkugodzinnego programu rozmaite ośrodki przyjmujące skargi od ofiar nadużyć seksualnych odebrały mnóstwo telefonów. Wielu rozmówców wyznało, iż od lat zachowywali swe przeżycia w tajemnicy. Pewna kobieta oświadczyła, iż o tym ciężkim przejściu z dzieciństwa mówi po raz pierwszy od 40 lat! Inna wyjawiła, że gdy była dziewczynką, napastował ją ksiądz, który zagroził jej ogniem piekielnym, jeśli ośmieli się komuś o tym wspomnieć. Rzecznicy różnych ugrupowań kościelnych nie zgodzili się z informacją o 15 procentach, przyznali jednak, iż niemoralne prowadzenie się duchowieństwa jest poważnym problemem.

Gwałty w RPA

„RPA należy do najbardziej przesyconych przemocą miejsc na ziemi” — stwierdzono w johannesburskiej gazecie Sunday Star Review. Do brutalnych przestępstw, skupiających uwagę świata, zaliczany jest gwałt. W RPA notuje się średnio 23 000 takich czynów rocznie. Jak się jednak ocenia, „zaledwie co 36 gwałt zostaje zgłoszony”. Bardzo często sprawcami są znajomi ofiary, na przykład mężowie, krewni lub przyjaciele. Wspomniana gazeta podała, że „badania nad przemocą, prowadzone przez Lloyda Vogelmana z Uniwersytetu Witwatersrandzkiego, wykazały, iż co druga mieszkanka RPA będzie kiedyś zgwałcona”.

Uczciwość w Europie

Czy europejska moralność społeczna różni się w zależności od kraju? W poszukiwaniu odpowiedzi zespół badający hierarchie wartości Europejczyków przeprowadził sondaż wśród 19 000 osób z 13 państw. Każdego z respondentów zapytano, czy usprawiedliwia takie praktyki, jak oszustwa podatkowe, przekupstwo, śmiecenie oraz bezprawne korzystanie ze świadczeń państwowych. Tygodnik The European podaje, że najuczciwsi są Skandynawowie. Dlaczego? Mają zaufanie do instytucji rządowych. Natomiast niski poziom moralności społecznej w innych krajach świadczy o krytycznej postawie wobec państwa. Wygląda więc na to, że uczciwość stanowi odzwierciedlenie stosunku danej osoby do społeczeństwa. „Kiedy ludzie negatywnie oceniają państwo, są negatywnie nastawieni do wszystkiego, co ma związek ze społeczeństwem” — oświadczył Jan Kerkhofs, emerytowany profesor nauk społecznych z uniwersytetu w Leuven w Belgii.

Dzielnice skażone narkomanią

W Hiszpanii jakieś 100 tysięcy mieszkańców nałogowo zażywa heroinę, a handel narkotykami wdziera się w miastach do wielu dzielnic. Skutki są tragiczne. Według madryckiego magazynu Cambio 16 „wszyscy wiedzą” o pogarszaniu się sytuacji, „wszyscy cierpią i wszyscy czekają na rozwiązania, których jak nie ma, tak nie ma”. W Walencji pojawiło się tak wielu narkomanów i handlarzy narkotyków, że tysiące obywateli tego miasta demonstruje wieczorami przeciwko tej pladze w ich dzielnicach. Czasopismo Cambio 16 zamieszcza wypowiedź jednego z mieszkańców: „Nie można zabrać dzieciaków do parku, żeby się pobawiły, bo pełno tam strzykawek. Napady zdarzają się codziennie”. Jak informuje dziennik El País, w pewnej dzielnicy slumsów na peryferiach Madrytu prawie każdego dnia dochodzi do strzelaniny.